„Nowa Kosmogonia” Stanisław Lem – bezpłatny minibook

„Nowa Kosmogonia” Stanisław Lem – bezpłatny minibook
3/100%/5

Nowa KosmogoniaSkąd wzięła się nieprzekraczalna bariera prędkości światła? Czy kierunek upływu czasu można odwrócić? „Nowa Kosmogonia” jest jedną z najbardziej niesamowitych i porywających wizji Lema, brawurową teorią zaprezentowaną w nieodparcie przekonujący sposób. Koncepcja Kosmosu jako Gry, której reguły w postaci obecnych praw fizyki zostały sztucznie narzucone przez potężnych kosmicznych graczy, fascynuje swoją spójnością i rozmachem.

Tekst „Nowa Kosmogonia” pochodzi z książki „Doskonała próżnia”


Nowa Kosmogonia

[…] Otóż, nawet okropnie okaleczona nędznym przekładem i bezmyślnymi skrótami, „Nowa Kosmogonia” jest dziełem niesamowitym. Acheropoulos zdruzgotał w niej wszystko, absolutnie wszystko, co nauka i co wiara utworzyły w przeciągu wieków; sporządził tę swoją pustynię, zasypaną odłamkami zmiażdżonych przez siebie pojęć, żeby wziąć się do roboty od początku, to jest, żeby Kosmos zbudować od nowa. To okropne widowisko wywołuje reakcje obronne: należy uznać, że autor jest to zupełny szaleniec albo zupełny nieuk. Jego naukowym tytułom nie daje się zwyczajnie wiary. Kto go odtrącał w ten sposób, odzyskiwał równowagę ducha. Pomiędzy mną a wszystkimi innymi czytelnikami „Nowej Kosmogonii” zaszła tylko ta różnica, że nie mogłem tego zrobić. Kto nie odrzuca tej książki w całości, od pierwszej do ostatniej litery, ten przepadł: nie uwolni się już od niej nigdy. Środek, jeśli gdziekolwiek, tu jest wyłączony na pewno: jeżeli ani wariat, ani ignorant, to geniusz.

Niełatwo udzielić zgody na taką diagnozę! Tekst mieni się bezustannie w oczach czytelnika: nietrudno spostrzec, że matryca konfliktowego starcia, więc Gry, jest szkieletem formalnym wszelkiej religijnej wiary, niewyzbytej do końca pierwiastków manichejskich, a gdzież są takie religie, w których nie ma ich nawet śladowo? Z zamiłowania i wykształcenia jestem matematykiem; fizykiem zostałem za sprawą Acheropoulosa. Jest dla mnie całkiem pewne, że wszelkie związki, w jakie mógłbym wstąpić z fizyką, byłyby zawsze luźne i przypadkowe – gdyby nie ten człowiek. On mnie nawrócił; mogę nawet pokazać miejsce w „Nowej Kosmogonii”, które tego dokonało. Chodzi o siedemnasty paragraf szóstego rozdziału książki, ten, który mówi o zdumieniu Newtonów, Einsteinów, Jeansów, Eddingtonów, że prawa Natury są do matematycznego uchwycenia, że matematyka, ten płód czystej roboty logicznej ducha, może sprostać Kosmosowi. Niektórzy z owych wielkich, jak Eddington, jak Jeans, sądzili, że sam Stwórca był matematykiem i ślady tej jego charakterystyki rozpoznajemy w dziele stworzenia. Acheropoulos wskazuje, że okres takiej fascynacji fizyka teoretyczna ma już poza sobą, ponieważ zauważono, że formalizmy matematyczne mówią o świecie albo zbyt mało, albo zbyt wiele naraz: matematyka jest tedy takim przybliżeniem struktury Uniwersum, które nigdy niejako nie trafia w samo sedno, w sam cel, lecz zawsze tuż obok. Myśmy mieli ten stan rzeczy za przejściowy, on zaś odpowiada: nie udało się fizykom stworzyć ogólnej teorii pola, nie potrafili złączyć zjawisk makro- i mikroświata, ale to nastąpi. Dojdzie do pokrycia się świata i matematyki, nie dzięki temu, że dalszym rekonstrukcjom ulegnie matematyczny aparat, nic podobnego. Do pokrywania się dojdzie, kiedy praca kreacyjna dosięgnie kresu: a ona jest jeszcze w toku. Prawa Natury j e s z c z e nie są takie, jakie „mają” być; staną się takie nie dzięki udoskonaleniu Matematyki, lecz dzięki właściwym przekształceniom Wszechświata!

Panie i Panowie, ta największa ze wszystkich herezji, jakie spotkałem w życiu, urzekła mnie. Gdyż co takiego mówi właściwie Acheropoulos dalej w tymże rozdziale: ni mniej, ni więcej, tylko że fizyka uniwersum jest skutkiem jego – to znaczy, Kosmosu – socjologii… Ale żeby właściwie zrozumieć takie horrendum, musimy cofnąć się do szeregu spraw podstawowych.
Samotność myśli Acheropoulosa nie ma sobie równych w historii rozumu. Idea Nowej Kosmogonii wyłamuje się wbrew pozorom plagiatowym, o jakich mówiłem – zarówno z porządków wszelkiej metafizyki, jak i wszelkiej metody przyrodoznawstwa. Wrażenie obcowania z plagiatem jest winą czytelnika: jego myślowej bezwładności. Czysto odruchowo sądzimy bowiem, że cały materialny świat ostro podlega takiej dychotomii logicznej: albo został stworzony przez Kogoś (a wtedy, stojąc na gruncie wiary, zwiemy tego Kogoś – Absolutem, Bogiem, Duchem Sprawczym) – albo też nie został przez nikogo stworzony: a wówczas znaczy to, tym samym, gdy zajmujemy się światem jako uczeni – że go nikt nie stworzył. Otóż Acheropoulos powiedział: Tertium Datur. Świat nie został stworzony przez Nikogo, lecz został jednak sporządzony; Kosmos posiada Sprawców.

Dlaczego Acheropoulos nie miał żadnego poprzednika? Podstawowa jego myśl jest wcale prosta – i nie odpowiada prawdzie to, jakoby nie można jej było wyartykułować przed powstaniem takich dyscyplin, jak teoria gier lub algebra struktur konfliktu. Jego myśl fundamentalną można było wypowiedzieć jeszcze w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku, a bodaj i wcześniej. Czemu nikt więc tego nie zrobił? Jak przypuszczam, dlatego, ponieważ nauka, wyzwalając się, w trakcie prac oswobodzicielskich spod jarzma dogmatu religijnego, nabyła swoistej alergii pojęciowej. Pierwotnie Nauka zderzała się z Wiarą, co dawało znane, często okropne skutki, których Kościoły po dziś dzień co nieco się wstydzą, i to, chociaż Nauka wybaczyła im milcząco dawniejsze prześladowania. W końcu doszło do stanu ostrożnej neutralności między Nauką i Wiarą: jedna stara się nie wchodzić drugiej w paradę. Skutkiem owej koegzystencji, dość drażliwej, dość naprężonej, stało się zaślepienie nauki – widome jako omijanie przez nią miejsca, w którym spoczywała idea Nowej Kosmogonii. Idea ta wiąże się ściśle z pojęciem Intencjonalności, czyli z tym, które jest niepozbywalne dla wiary w Boga osobowego, bo stanowi jej opokę. Przecież, podług religii, Bóg stworzył świat aktem woli i zamysłu, to znaczy – aktem intencjonalnym. Tym samym Nauka uznała owo pojęcie za podejrzane, a wręcz nawet zakazane. Stało się ono w niej tabu. Na terenie nauki nie wolno było się o nim nawet zająknąć, z obawy przed popadnięciem w śmiertelny grzech odchylenia irracjonalistycznego. Ten lęk zagwoździł nie tylko usta, lecz i mózgi uczonych.

[…]


Informacja o książce

Stanisław Lem
„Nowa Kosmogonia”
z tomu „Doskonała próżnia”
© Copyright by Barbara i Tomasz Lem, 2013
projekt okładki: Anna Maria Suchodolska
© Copyright for this edition: Pro Auctore Wojciech Zemek
www.cyfrant.pl
ISBN 978-83-63471-30-9
Kraków
2013
Wszelkie prawa zastrzeżone
egzemplarz bezpłatny